4 powody, dla których nie powinniśmy jeść w fast foodach!

Mijamy je na każdym rogu. Od progu kuszą nas niską ceną, mamią zapachami, zniżkami i uzależniającym wręcz smakiem, a przede wszystkim obietnicą szybkiego posiłku. Niby wszyscy wiemy, że jedzenie typu fast food jest złe, jednak mimo tego korporacje posiadające tego rodzaju restauracje notują coraz to większe zyski. Więc jeśli jeszcze nie wiesz, dlaczego warto omijać takie miejsca, ten artykuł rozwieje twoje wątpliwości!

Oczywista oczywistość, czyli kalorie

To nic nowego, że menu w fast foodzie zazwyczaj przeraża liczbą kalorii tabelkach. Średnia kaloryczność kultowych hamburgerów sprzedawanych w najpopularniejszych sieciach restauracji to od 500 – 700 kcal. Doliczając do tego frytki, napój gazowany oraz deser otrzymać możemy nawet całodzienne zapotrzebowanie kaloryczne człowieka. Jeśli myślisz, że nie ma żadnej różnicy między burgerem przygotowanym w domu, a tym w restauracji to wyobraź sobie siebie za kierownicą porsche oraz samochodu kombi. Przygotowując hamburgery w domu masz gwarancje jakości i wiesz, co dokładnie trafia na Twój talerz. Tortilla z dodatkami może mieć o połowie mniej kalorii, jeśli nalejesz sos na bazie jogurtu, a nie majonezu. Warto poddać to prostej kalkulacji, nie wspominając też o kosztach, jakie ponosimy – mała kanapka w barze może kosztować czasami więcej niż przygotowanie obiadu dla całej rodziny.

Słowa klucze – kwasy nasycone!

Niewiele mówią przeciętnemu zjadaczowi fast foodów, jednak nie wolno ich lekceważyć. Kwasy nasycone stanowią bowiem jedną z najczęstszych przyczyn chorób serca. Podwyższają poziom cholesterolu. Dlaczego jest ich tak dużo w jedzeniu FF? Aby obniżyć koszty, restauratorzy dają do kanapek mięsa o dużej zawartości tłuszczu, bowiem jest ono tańsze. Kawałki kurczaka obtacza się w cieście dla dodania objętości, po czym smaży się je w głębokim tłuszczu. Potrawy zawierają również dużo sera oraz inne przetworzone produkty, które posiadają dużą ilość tłuszczu i węglowodanów. Nie wpływa to pozytywnie na organizm, bowiem nadmierne spożywane takich dań może spowodować zatkanie żył, a w konsekwencji zawał.

Zamek z soli!

Sól jest najczęstszym składnikiem dań w fast foodach i chyba najbardziej szkodliwym. Nie bez powodu nazywa się ją białą śmiercią. Sól chroni składniki dań przed przedwczesnym zepsucie. Nie ma co się dziwić, że pracownicy używają jej na potęgę. Dlaczego jest szkodliwa? Po pierwsze zatrzymuje wodę w organizmie, przez co rozregulowuje proces uwalniania toksyn z organizmu. Po drugie podwyższa ciśnienie krwi, co może prowadzić do zaburzenia pracy układu sercowo-krwionośnego. Po trzecie sól hamuje rozwój komórek, przez co ciało wolniej się regeneruje. Nie brzmi to zachęcająco, prawda?

Pustka odżywcza!

Dieta powinna być zbilansowana – to zdanie słyszymy często. I mówi się nam, że musimy zjadać dużo węglowodanów, tłuszcze, białko, jednak w tej kalkulacji muszą się znaleźć jeszcze inne składniki! W hamburgerze z linii nie ma zbyt wielu wartości odżywczych. Lichy kawałek sałaty nie zrekompensuje kapiącego zewsząd tłuszczu, a skrawek pomidora nie może być liczony jako sałatka. Nawet jeśli zamówimy sobie kebab z surówkami – chemiczne sosy dodawane do potrawy skutecznie zniwelują zdrowotny charakter warzywnych dodatków. Jedzenie należy wybierać z głową. Ważnym aspektem jest także brak błonnika. Żywiąc się w takich miejscach sami pozbawiamy się tego składnika, a powinniśmy spożywać około 30 g błonnika dziennie. Dlatego następnym razem warto się zastanowić i zamiast stanąć w oko w oko z hamburgerem, może warto spróbować pożywnej zupy za rogiem, bądź po prostu zrobić sobie lunch samemu.