Przyspieszacz opalania

Przyspieszacz opalania? Czemu nie!

Przyspieszacz opalania doskonale sprawdza się w sytuacjach, gdy nie mamy czasu na wizyty w solariach, promieni słonecznych brakuje na co dzień, a my chcemy zyskać brązową, piękną skórę. Na rynku znajdziemy niemałą liczbę specyfików, pozwalających uzyskać pożądane efekty.

Przyspieszacz opalania działa na zasadzie pobudzenia do wydzielania melatoniny. Dzięki temu nasza skóra szybciej brązowieje. Proces brązowienia skóry zostaje usprawniony. Stymulantami produkcji melaniny są również tyrozyna i psoralen, naturalne aminokwasy występujące w ludzkim organizmie. W przyspieszaczach spełniają rolę aktywnych substancji.

Pojawiać się może sporo wątpliwości odnośnie bezpieczeństwa stosowania produktu, jakim jest przyspieszacz opalania. Nie musimy jednak martwić się o swoją skórę, jeśli przyspieszacz opalania jest stosowany z umiarem i jako „wspomagacz”. Szczególnie w miesiącach, gdy nie możemy liczyć na dostateczną ilość promieni słonecznych.

Nieumiejętne stosowanie i przede wszystkim nadmierne, może z kolei zwiększać podatność na zachorowania, co wiąże się z wyższą wrażliwością skóry na światło. Mamy zatem dwa aminokwasy naturalnie występujące w organizmie, z których należy korzystać umiejętnie, jeśli w grę wchodzą produkty kosmetyczne do opalania.

Przyspieszacz opalania w swoim składzie najczęściej zawiera również substancje nawilżające, a to właśnie nawilżona skóra łatwiej się opala. Składniki, które przyspieszają opalanie, znajdziemy również w środkach, stosowanych jako ochrona przeciwsłoneczna. Warto wreszcie wyrzucić do kosza mit, że skóra posmarowana kremem z filtrem nie opala się. Ochrona przeciwsłoneczna, jak sama nazwa wskazuje, to gwarancja wyższego bezpieczeństwa skóry, która zostaje narażona na działanie promieniowania słonecznego. Możemy zatem postawić na przyspieszacz opalania w zimowych miesiącach, ale z rozsądkiem i umiarem.